podróż, cz.2

Kolejny dzień zaczął się lekkim kacem, który potęgowało niewyspanie. Zwlokłam się z łóżka, pod prysznic i zeszłam na dół na śniadanie. Cała stołówka była pełna ludzi, trochę kiepsko ogarniałam i wszyscy to widzieli i się śmiali pod nosami. Zastanawiałam się, jak przeżyję ten dzień. Miałam w planach muzeum a wieczorem spotkanie z Francuzem, którego poznałam w necie.

Spacer do muzeum paryskimi ulicami był wspaniały, często się zatrzymywałam porobić zdjęcia. Nie przejmowałam się gorszą pogodą, która zapowiadała się chłodno i deszczowo. Czułam się jedynie zmęczona, ale dzielnie dreptałam do celu.

Muzeum było ogromne, dlatego postanowiłam, że postaram się je szybko przebiec z litrową butelką wody w kieszeni, która ratowała mi życie. Nie potrafiłam czuć ekscytacji, która często mi towarzyszy w obcowaniu ze sztuką, ani natchnienia, które sprawia, że sama mam ochotę malować. Było to rozczarowujące, ale wydaje mi się, że po prostu tłumy ludzi były przytłaczające i nie pozwalały należycie rozkoszować się obrazami. Gwar i przepychanie sprawiało, że nie byłam w stanie się dać „wciągnąć”, jak to mam w zwyczaju. Trochę mnie to przygnębiło, bo muzeum posiadało obrazy, o których oglądaniu na żywo mogłam dotychczas pomarzyć.

Wróciłam do hostelu, położyłam się w ciepłym łóżku, gdyż czułam, że nie dożyję wieczoru. Było mi strasznie ciężko wstać, miałam ochotę odwołać spotkanie, jednak ubrałam się ciepło, poprawiłam makijaż i wyszłam.

Czekałam na niego na stacji metra Ledru Rollin, ciekawa jak wygląda w rzeczywistości. Zdawałam sobie sprawę, że ja nie prezentuję się najlepiej, brudne buty, worek Włóczykija na ramieniu, nie pasujący szal do czapki, wszystko na mnie wyglądało licho. Jednak w ogóle się tym nie przejmowałam, doszłam do wniosku, że spotkamy się raz w życiu, a poza tym lubię testować ludzi pod kątem tego, jak na mnie spojrzą, jeśli będę dziwnie ubrana. Czy dostrzegą to, kim jestem? Czy wygląd ma takie znaczenie? Ja mam dość prób zaimponowania mężczyznom obcisłymi sukienkami i butami na obcasach. To niczego nie zmienia.

Zaskoczył mnie widok niskiego przystojnego mężczyzny, który wyglądał jak model. Ubrany był bardzo stylowo, więc przez chwilę poczułam się głupio. Wydawał się być trochę nieśmiały, co było dość zaskakujące przez wzgląd na jego prezencję. Piękni ludzie często są najbardziej zakompleksieni i zahukani. I nie od dziś wiadomo, że ładne ubrania mają im pomóc czuć się ze sobą lepiej.

Wsiedliśmy do metra, postanowiliśmy jechać pod wieżę Eiffela. Zrobiliśmy sobie spacer i dużo rozmawialiśmy, przyglądałam się głównie jego profilowi w metrze. Mówił cicho, ale rzeczowo. Uśmiechał się pod nosem, nie było trudno go rozbawić, ale nie ciągnął moich dowcipów. To był ładny wieczór, choć deszczowy. Sekwana, światła miasta, wieża w tle…

Potem pojechaliśmy na Montmartre, wspinaliśmy się po schodach dość długo. Stanęliśmy przy barierce z widokiem na Paryż, który niestety tonął we mgle, lub smogu. Spojrzałam na niego, on też zerknął mi w oczy i poczułam, że to okazja, by mnie pocałował. Nie zrobił tego.

Weszliśmy do Sacre Coeur, a następnie poszliśmy zobaczyć Moulin Rouge. Cały czas rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, nie było momentów niezręcznej ciszy. Było jednak wilgotno, cały czas przyklejała się do nas nieprzyjemna mżawka, dlatego zaproponowałam, byśmy poszli do knajpki. Zamówiliśmy po kieliszku wina i kontynuowaliśmy nasze rozmowy o wszystkim. Byłam zachwycona, siedząc obok przystojnego i ciekawego mężczyzny, popijając kieliszek czerwonego wina po takim wieczorze, z widokiem na deszczową i klimatyczną ulicę i spieszących się ludzi. Niestety zmęczenie dało o sobie znać i powiedziałam, że czas wracać. Postanowił, że mnie odprowadzi, był bardzo szarmancki. Zastanawiało mnie jego podejście do mnie, stwierdziłam, że nie spodobałam mu się za bardzo, ale nie miałam z tym problemu. Spędziliśmy miły wieczór, a ja miałam ograniczony czas, nie potrzebowałam nic więcej. Dlatego zaskoczyło mnie, kiedy pod drzwiami hostelu zapytał, czy może mnie pocałować. Byłam w szoku, jednak przysunęłam się do niego i sama to zrobiłam, zamiast odpowiedzieć. Miałam wrażenie, że chce iść ze mną na górę, włączył mi się dzwonek ostrzegawczy w głowie. Powiedziałam, że nie może tak być i go pożegnałam z myślą, że i tak się już nie zobaczymy. Wówczas on zaskoczył mnie drugi raz, proponując, byśmy spędzili całą niedzielę razem. Po raz kolejny mylnie odczytałam męskie zachowanie. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, bałam się, że kolejny dzień sprawi, że nawiążemy głębszą więź, która nie miała sensu, jednak poczułam, że miło byłoby mieć towarzystwo, dlatego się zgodziłam.

Spotkaliśmy się przy katakumbach i staliśmy 2h w kolejce. Lubiłam na niego patrzeć, jego duże ciemne oczy wyglądały ciekawie za szkłami okrągłych okularów. Podobała mi się jego szczęka i zarost, a także uśmiech, który sprawiał, że zaczynałam myśleć o nim cieplej. Czas upłynął zadziwiająco szybko, weszliśmy do podziemi. To była dość nietypowa randka, kiedy byliśmy otoczeni ludzkimi szczątkami, ale oboje mamy podobne zainteresowania. Dzieliłam się z nim wiedzą, którą miałam, on tłumaczył inskrypcje na murach.

Następnie pojechaliśmy pod Notre Dame, gdyż chciałam zobaczyć wnętrze katedry. Imponowało mu, gdy opowiadałam o symbolice gotyku, podobało mi się to. Zrobiliśmy sobie spacer i poszliśmy na tarte tatin, gdyż okazało się, że nawet gust w deserach mamy podobny ;)

Następnie spacer pod Panteon, który przytłaczał wielkością. Zaczynało powoli zmierzchać i robiło się jeszcze romantyczniej. Pod Panteonem znowu spojrzał mi w oczy i pocałował. Powiedziałam, że dzięki niemu te dni są niezapomniane, on powtarzał jak się cieszy, że mnie poznał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>