Bez tytułu

Minął pierwszy dzień, a ja już masakrycznie tęsknię. Nie rozumiem tego irracjonalnego uczucia. Moje życie opiera się głównie na tęsknocie, tak jakby to był jakiś główny budulec mojego jestestwa. A może chodzi o sam fakt tego, że ktoś mnie opuszcza. Nie czułam rozdzierającego bólu w sercu, gdy mówił, że chce skończyć znajomość. Wiedziałam, że to nastąpi, nie wiedziałam po prostu, że ja mu też będę przysparzać bólu. Mówił wielokrotnie, że nie chodzi o mnie. Jestem ciekawa, jak sobie radzi. Patrzył mi na ręce, gdy kasowałam historię, smsy, kontakty. Błagał o to, wypytywał, czy na pewno to zrobiłam. Sam sprawdził mi telefon parę razy. Jako osoba zdrowa, nie rozumiem tego. Próbuję sobie tłumaczyć, że chciał mieć kontrolę nad tym, że sam się odezwie. Wczoraj w nocy zagryzałam zęby ze złości, że mu powiedziałam „dobrze, jeśli to ma sprawić, że poczujesz się lepiej…”. Nie powinnam była się na to godzić. Mogłam tupnąć nogą i powiedzieć, że wciąż konsekwentnie chcę go wspierać. Może stracił wiarę w to, że jest warto?

Nie wiem, co teraz przeżywa. Wiem, że wciąż mam jego numer, bo nie sprawdził wszystkiego dokładnie. Mam ochotę zadzwonić, ale wolę, by czuł on spokój wewnętrzny i skupił się na naprawianiu swojego umysłu. Szkoda, że nasza „przyjaźń” nie przetrwa. To wspaniały człowiek i trzymam za niego kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>