Bez tytułu

Chyba w końcu mam odwagę, by wylać wszystkie smutki z siebie.

Zaczęłam cierpieć coraz bardziej, zmęczenie psychiczne nie ustawało, aż przeniosło się na zmęczenie fizyczne. Siedziałam w pracy i czułam się coraz cięższa i cięższa… Rzeczy, które robiłam automatycznie zaczęły sprawiać mi trudność. Walka każdego dnia o pobudkę, o to by się ruszyć. Ciągnę tak do teraz.

Poszłam do psychologa, licząc na otwarcie mi umysłu, dodanie nadziei. Nie spodziewałam się wyleczenia. Zostałam skopana. Schematy zachowań są we mnie tak zakorzenione, że nie da raczej rady się ich pozbyć. Zostałam skrzywdzona przez najbliższych, moją rodzinę. Moje zachowania są destrukcyjne, nie mam żadnego poczucia własnej wartości, dodatkowo oscyluję na pograniczu bordera, dążąc do wywołania emocji. Żyję w napięciu, że wszyscy mnie zostawią i sama jestem tego prowodyrem bardzo często. Szukam ulgi w alkoholu, ranach. Unikam na szczęście mężczyzn. Już i tak cierpiałam przez nich za bardzo.

Moje paryskie zauroczenie zachowało się bardzo klasycznie. Nie powinnam była mieć złudzeń.

Mam coraz mniej sił na cokolwiek. Idę niedługo do lekarza. Nie czuję się sobą. Dużo maluję, dużo tworzę. Wymyślam coraz to nowsze rzeczy. Niestety moja kreatywność objawia się też w sposobach szukania śmierci.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>